O mnie
wciaz to samo tylko bol,wciaz nowe rany zyciemi zadaje
Kiedyś przyjdzie czas
Bym była sobą
Bym była szczęśliwa
Bym mogła sie usmiechac
Kiedyś przyjdzie czas
By słońce zaświeciło w moim sercu
Bym mogła otrzeć łzy
By moje oczy świeciły radością
Kiedyś przyjdzie czas...
Siedzę w obojętności,
Która pokryła mą duszę
I wiem, że o tobie zapomnieć muszę.
Gdy w stanie złości
Bębnią o ściany znajome basy,
Znowu myślę o tobie
Aż umysł mi parzy.
O wspomnieniach tak pięknych,
I fałszywej twej mowie,
I czuję w sercu ran rozciętych
Jak rozstąpione morze
I już, czym prędzej
Chcę zapomnieć o tobie.
Choć tak tęsknię za tobą
I tymi pięknymi chwilami,
Gubię po drodze myśli
I boję się, że znowu mi się przyśnisz,
Choć nie potrafię, nie umiem
I te uczucie w sobie tłumię,
Wiem, że nie wart jesteś tych wspomnień i łez
Ja nadal wspominam cię.
I choć tak bardzo chciałabym
Wyrzucić cię z głowy
Nadal cię trzymam,
Jesteś tam nadal i w głowie
i w sercu jak złodziej
kradniesz uczucia
niedługo się stanę rośliną bez czucia,
bo nie wiem już nieraz
gdzie idę
co robię
i po co żyję
Ma dusza wyje
Kiedy cierpię przez ciebie,
Z braku ciebie
I tego przed nikim nie ukryję,
Muszę się męczyć i niestety dalej żyję...
Pustka ,cierpienie
Ból, niezrozunienie
Kropla i łza
Moje cierpienie jak klątwa trwa.
Obłoki, straszne moje obłoki,
jak bije serce, jaki żal i smutek ziemi,
chmury, obłoki białe i milczące,
patrzę na was o świcie oczami łez pełnemi
i wiem, że we mnie pycha, pożądanie
i okrucieństwo, i ziarno pogardy
dla snu martwego splatają posłanie,
a kłamstwa mego najpiękniejsze farby
zakryły prawdę. Wtedy spuszczam oczy
i czuję wicher, co przeze mnie wieje,
palący, suchy. O, jakże wy straszne
jesteście, stróże świata, obłoki! Niech zasnę,
niech litościwa ogarnie mnie noc.